Ian
Tagi
wtorek, 20 marca 2007
Nie widzę scrolla 2
a to z kolei efekt ułomności gazeta.pl., dla której mój wpis był "zbyt długi". Chyba trzeba zrobić transfer na blogspota.
Nie widzę scrolla
Czyli jak czytać telewizję po liftingu.
czwartek, 15 marca 2007
Maria i Kazimierz

Pierwsza plansza początkowa "Klanu" to już dwa epitafia.

A w poniedziałek w Paryżu zmarła Maria Brandys. Jej prochy, zgodnie z ostatnią wolą, mają zostać rozsypane tam, gdzie siedem lat temu ona rozsypała prochy męża- na Pere-Lachaise.

Kazimierz Brandys, jak przypomina Joanna Szczęsna, mawiał: "wybierając żonę człowiek wybiera sobie biografię, jakiś wariant swego losu".  

42-5-2.jpg (48751 Byte)

 

"Główna przeszkoda tkwi w samej miłości. W jej przemijaniu. Po pewnym czasie Romeo i Julia przestają sobie wystarczać. Mądre słowa: >>Gdyby to mogło wciąż płonąć i trwać. Trwać i płonąć. A to albo płonie, albo trwa<<". 

 

 

10:11, ian.pelczar , Inne
Link Komentarze (3) »
wtorek, 13 marca 2007
Nadgarstek
Wiosna dopiero się budziła, a ten chłopak już był szczęśliwy. Siedział na murku, przed szkołą. Udawał, że czyta gazetę. Udawał przed samym sobą, zaczynając dwa razy to samo zdanie, sześć razy ten sam artykuł, jedenaście razy sekcję światową, której tematem numer jeden były nowe przepychanki na Kremlu. Dwór urzędującego prezydenta Borysa Jelcyna wysyłał sygnały sobie i światu. On, siedząc na murku, nie mógł uwierzyć w swój własny sygnał. Dał popis pewności siebie, wręcz bezczelności. A przecież na myśl o jej włosach, o jej ustach, oczach, nogach, nawet na myśl o jej piegach na nosie i wokół oczu, na myśl o jej pogodnym uśmiechu licealistki, reagował do tej pory paniką i rezygnacją. "Absolutnie nie moja liga"- wmawiał sobie. Nie wiedział, że za kilka lat będzie grał w ligach, obiektywnie rzecz biorąc, wyższych, a na pewno droższych i bardziej ryzykownych. "Co powiedzieć"- zastanawiał się przez całą zimę. Nie wiedział, że za dziesięć lat nie będzie mu się już opłacało mówić. W cenie będą dotyki, gesty. Gesty i geściki. "Jest taka piękna"- powtarzał sobie przed zaśnięciem i rano. Nie wiedział, że kiedy się już rozstaną, po czterech niezbyt udanych miesiącach, pomyśli, że przed nim otwiera się świat pełen piękniejszych, lepszych w łóżku, ciekawszych. "Świetnie opowiedziała ten film"- pomyślał po przerwie, którą spędził przy sąsiednim stoliku w szkolnym bufecie. Wtedy też udawał, że czyta, a słuchał. Opowiedzieć "Lęk pierwotny" nie zdradzając tajemnicy- ta sztuka go ujęła. Nie wiedział, że już po kilku tygodniach jej opowiadania zaczną go drażnić, a ta cecha jego umysłu stanie się katem na długie lata. Będzie zmieniał towarzyszki życia tak często, jak robi się przerwy w oglądaniu ulubionego filmu. Ukochana, kultowy- ok, ale nie na zawsze. Wtedy jednak, pod wpływem opowieści, zdecydował się spróbować. Na kolejnej przerwie po prostu poszedł poszukać jej klasy. Wszyscy stali pod gabinetem. Ona, jako dyżurna, siedziała w środku. Rozkładała potrzebne przyrządy, mapy, książki, uzupełniała kredę i wodę w wiadrze na gąbkę. Wzorowa uczennica wzorowego liceum. Nie wiedział, jak bardzo zepsute potrafią być wzorowe uczennice. Nie wiedział jeszcze, że ta pierwsza niespodzianka, te pierwsze mylące pozory, to dopiero wierzchołek góry lodowej. Nie wiedział, że prawdziwe zaskoczenia czekają go w czasach zjazdów absolwentów. Wtedy, pełen wiary w miłość od pierwszego wejrzenia, wszedł do środka i po prostu się przedstawił. Potem spytał co robi w weekend i czy nie chce gdzieś wyjść. Zgodziła się. Wyszedł czerwony. Nie wiedział, że to ona była bardziej zszokowana. Przekleństwo pięknych kobiet, które piątkowe wieczory spędzają same, wydawało mu się mitem. Nie wiedział, że sam stanie się świadkiem jej samotności. Zerwą po jednej z imprez. Ona zarzuci mu, że pozwolił, by przez kilka godzin siedziała sama przy stoliku. Interesował się kolegami, przyjaciółkami. Ona siedziała sama. Nikt inny nie odważył się podejść, porwać jej do zabawy. Kiedy siedział na murku, planując, wyobrażając sobie pierwszą randkę, nie wiedział, że nie będzie żałował. Nie zatęskni za nią. Nie obejrzy się nawet, wychodząc z francuskiej kawiarni. Nie dowie się nigdy, czy z jej oczu spadła łza do filiżanki z amaretto. Gorzko-gorzkie chwile nie były jego udziałem. Siedział na murku i zastanawiał się nad wyborem miejsc, które odwiedzą, spacerując ze sobą po raz pierwszy. Nie wiedział, że po nocach śnić się mu będzie jedynie jej nadgarstek. Nie miał pojęcia, że wspomnienie zatrze się już po roku zupełnie. Siedział na murku i już nie udawał, że czyta gazetę. Nie wiedział, że w dniu pożegnania, prosto z francuskiej kawiarni, pojedzie do radia, gdzie pracował. W jednym z punktów programu wypuści jak co dzień trzy piosenki jednego wykonawcy. Wtedy był to Prince. Po latach pomyśli, że bardziej pasowała wtedy Ania Dąbrowska- "Już nie ma mnie w twoich planach"; "Nic się nie stało"; "Niech zniknie cały świat". Wracał do domu i nucił "Purple rain". Nie wiedział, że bardziej zapadnie mu w pamięć inny wieczór z tym utworem.  Wracał do domu w słoneczny dzień, ku zachodowi. Z gazetą pełną zakłóconych artykułów w kieszeni, przy sercu. Nie wiedział, że zobaczy kiedyś piękniejszy nadgarstek. Ale wtedy nucił już "Nie mogę cię zapomnieć". I zastanawiał się, siedząc na innym murku, jak wielu rzeczy nie wie. Z niewiedzy patrzył na swój nadgarstek.
17:28, ian.pelczar , Inne
Link Dodaj komentarz »