Ian
Blog > Komentarze do wpisu
Gazety lub czasopisma
Nr 509

Poprzedniego GC nie miałem siły publikować, a poniższe jest pierwszym i ostatnim w maju - więcej porannych dyżurów w dni powszednie mi nie zaplanowano.

Samolotem do Grecji ? Wrocławianie wolą pojechać samochodem nad Bałtyk - pisze "Polska Gazeta Wrocławska". Dolnoślązacy boją się, że pył wulkaniczny, który dokucza liniom lotniczym, może im zepsuć urlop. Dlatego część osób zmieniła swoje wakacyjne plany i zamiast lecieć np. nad Morze Śródziemne, zdecydowała się na wycieczkę za granicę, ale własnym autem. - Mam dokładnie zaplanowany urlop, dlatego nie mogę ryzykować odwołania wylotów. Z kolei mój mąż boi się latać, zwłaszcza po ostatniej katastrofie samolotu prezydenckiego - mówi Magdalena Socha z Wrocławia, która zamierza odwiedzić rodzinę mieszkającą w Szwajcarii. Okazuje się, że strach przed lataniem wzmógł się w wielu mieszkańcach Dolnego Śląska. Do kancelarii notarialnych zgłaszają się osoby, które przed urlopem chcą sporządzić testament. Wielu mieszkańców regionu postanowiło wakacje spędzić w kraju. -Właściciele ośrodków wczasowych nad Bałtykiem mówią o zwiększonym zainteresowaniu ich ofertą. - W porównaniu z ubiegłym rokiem chętnych jest znacznie więcej. Mamy wykupionych sporo wycieczek na przełom czerwca i lipca. Liczymy też na większą liczbę Niemców, którzy rezygnują z wakacji w Grecji nad Morzem Egejskim - przyznaje Hanna Chojnacka, kierownik marketingu i hotelarstwa sieci ośrodków wczasowych, które oferują pobyt w Mielnie i Ustce.
..
Dowódca załogi prezydenckiego samolotu, który rozbił się   10 kwietnia, nie miał uprawnień pozwalających mu lądować   we mgle - ustaliła "Rzeczpospolita". Kapitan Arkadiusz   Protasiuk miał uprawnienia do lądowania tupolewem tylko w   pięciu przypadkach - przy dużo lepszej widoczności niż   panowała pod Smoleńskiem. Informacje gazety potwierdza generał Anatol Czaban, szef   szkolenia sił powietrznych Wojska Polskiego. Zdaniem   innych rozmówców "Rzeczpospolitej", pilot albo nie   otrzymał precyzyjnego komunikatu od rosyjskiego kontrolera   lotniska, że widoczność wynosi poniżej 500 metrów, albo go   nie zrozumiał. W innym przypadku zamiast podchodzić do   lądowania, od razu poleciałby na inne lotnisko. Według gazety, gdyby lądował mimo tych informacji,   groziłyby mu nawet prokuratorskie zarzuty narażenia na   niebezpieczeństwo wielu osób.
..
"Czekamy na czyny" - mówi polski premier do Rosjan w "Gazecie Wyborczej". Donald Tusk uważa, że w stosunkach polsko-rosyjskich   potrzeba konkretów, aby mówić, iż dokonały się w nich   postępy. "Czas samych gestów dobiega końca, czekamy na   czyny" - podkreśla premier w wywiadzie dla "Wyborczej". Zdaniem szefa rządu, Rosjanie, jeśli rzeczywiście mają   wolę wyjaśnienia prawdy o Katyniu, powinni pokazać   wszystko, co w tej sprawie mają. "Mam nadzieję, że nie będzie tu żadnej dwuznaczności,   która mogłaby rzucić cień na szczerość wcześniejszych   gestów" - mówi premier. Dodaje, że wierzy, iż Rosjanie   będą wiarygodnymi partnerami w tej kwestii. "Jestem   zdeterminowany, by nasze relacje były jak najlepsze, ale   przy tym muszą być uczciwe i oparte na prawdzie" - mówi   Donald Tusk.
..
Według "Polski Gazety Wrocławskiej" patrole straży miejskiej wydały wojnę amatorom piwa pitego na świeżym powietrzu . Cel numer jeden to Wyspa Słodowa. Od prawuie dwóch tygodni zwiększyła się liczba patroli na tym terenie. Od 28 kwietnia, kiedy zaczęła się akcja straży miejskiej, do ostatniego piątku funkcjonariusze wlepili amatorom alkoholu na Wyspie Słodowej 52 mandaty, opiewające na łączną kwotę 5200 zł. Siedem osób trafiło do izby wytrzeźwień, a cztery, które nie chciały przyjąć mandatów, będą miały sprawę w sądzie grodzkim. - Sąsiedztwo Odry powoduje, że pijani ludzie na Wyspie Słodowej narażają swe życie na wielkie niebezpieczeństwo. Przecież mogą się utopić - tłumaczy Sławomir Chełchowski, rzecznik Straży.
..
"Wyborcza Wrocław" zastanawia się czy szkoła jest dziś na miarę i potrzeby "digital natives", pierwszego pokolenia, które nie pamięta czasów przed internetem? Czy nadąża za nowymi mediami czy też czas zatrzymał się tam w epoce kredy? 20 dziennikarzy "Gazety" w całym kraju wraca na moment do swoich podstawówek i ogólniaków, żeby przyjrzeć się, jak ich szkoły funkcjonują w rzeczywistości zdominowanej przez internet.
..
Przestał działać ostatni komputer Odra - pisze dziennik   "Polska". Ostatnia taka maszyna w kraju zakończyła swoje   dni na usługach lubelskiego PKP. Pracowała w tam   nieprzerwanie od 1974 roku.Ze współczesnym komputerem stacjonarnym Odrę łączyło   niewiele - czytamy w dzienniku "Polska". Przypominała   wielką szafę, a nie powszechnie znany komputer typu PC.   Zajmowała 40 metrów kwadratowych. Na początku produkcji   takie modele zamiast dysku twardego miały szpule z taśmami   magnetycznymi.Za pamięć operacyjną odpowiadały koraliki ferrytowe. Ich   produkcją we wrocławskich zakładach Elwro zajmowało się   kilka pań. Pod mikroskopem nawlekały koraliki o średnicy   0,8 milimetra - czytamy w gazecie.     "Polska" dodaje, że Odra 1305 w Lublinie sprawowała się   bez zarzutu i pod wieloma względami była bardzo chwalona."Zaletą była olbrzymia prędkość systemu, który   obsługiwała. Służył do obsługi ruchu towarowego na kolei.   Po nadaniu komunikatu wystarczyła sekunda, żeby otrzymać  sygnał zwrotny, że z wagonami wszystko jest w porządku" -   mówi Waldemar Lewandowski, dyrektor lubelskiego oddziału   PKP Informatyka. Na razie nie wiadomo, jaki los czeka lubelską Odrę.
..
"Wyborcza Wrocław" opisuje laureatów nagrody Silesiusa i krytykuje galę nagrody poetyckiej. Nagrodę za książkę roku (statuetkę i 50 tys. zł) przyznano Piotrowi Matywieckiemu za tom "Powietrze i czerń", który ukazał się nakładem Wydawnictwa Literackiego. Za najlepszego debiutanta uznano Jakobe Mansztajna, urodzonego w 1982 roku poetę z Sopotu, autora "Wiedeńskiego high life'u", blogera, współautora cyklicznej imprezy poetyckiej "k3 sopot slam". "W kuluarach gali nie mniejsze emocje niż sam werdykt, wzbudziła inscenizacja, nazwana przez jednego z jurorów "widowichem". Aktorzy wrocławskiego teatru Capitol pod wodzą reżysera Konrada Imieli dokonali zbiorowego gwałtu na wierszach nominowanych i nagrodzonych poetów. W scenografii Michała Hrisulidisa, która przypominała bardziej plan zdjęciowy jednego z filmów Jana Jakuba Kolskiego ("gadająca" chatka z bajki, okienka wiejskich domków plus - już z innego świata - obrazy inspirowane New Age) niż tło dla współczesnej poezji. Artyści teatru muzycznego, operując charakterystyczną dla nich nadekspresją, krzykiem i sposobami interpretacji przywodzącymi na myśl katalog psychicznych anomalii, zamordowali recytowane wiersze, zagłuszając ich sens, odzierając z wieloznaczności, dosłownością tępiąc metafory".

poniedziałek, 10 maja 2010, ian.pelczar

Polecane wpisy