Ian
Blog > Komentarze do wpisu
Gazety lub czasopisma
Nr 504

Redaktorzy dzisiejszych gazet mieli proste zadanie. Jeśli chcieli opublikować
ważny, ciekawy i pełen zaskakujących informacji tekst, wystarczyło oznaczyć
go hasłem: "To nie żart". A jeśli chcieli przede wszystkim świętować Prima
Aprilis, to znaczyło, że pracują w "Fakcie".

Mariusz Urbanek w "Wyborczej Wrocław" zaznacza w komentarzu na pierwszej
stronie: "To naprawdę nie jest żart primaaprilisowy. W Polskiej Miedzi, w
której średnie zarobki wynoszą ok. 8 tys. zł, szefowie związków zawodowych
zarabiają miesięcznie tyle co trzech górników albo hutników razem wziętych".
Tego dotyczy tekst na pierwszej stronie, zatytułowany "Tluste pensje w KGHM".
Trzech liderów związkowych w Polskiej Miedzi zarobiło w 2009 roku ponad 700
tysięcy złotych. Rekordzista zainkasował brutto ponad 280 tysięcy złotych. -
To wcale nie jest jakiś rekord świata, zarząd spółki dostał więcej -
odpowiadają zainteresowani. Jeśli ktoś się po tekście "Wyborczej" zdziwi, to
przypominamy, że w Polsce lewica zyskała przydomek kawiorowy, codzienne życie
lewaka wymaga ogromnych nakładów finansowych, więc nawet związkowcy chcą być
bliżej menedżerów niż robotników.

Klasa pracująca, w tramwajach i autobusach, poczyta sobie "Fakt" i być może
uwierzy w dzisiejsze żarty: Polską rządzi tak naprawdę córka premiera, bo
Donald Tusk z doświadczoną w "Tańcu z gwiazdami" Kasią konsultuje większość
decyzji, Ruch Chorzów będzie piłkarskim mistrzem Polski. Nawet fakt, że ulica Racławicka
we Wrocławiu zostanie przedłużona i na jej końcu stanie most, brzmi jak żart.

"Wyborcza Wrocław" żartuje sobie z ostatniej premiery w Teatrze Polskim we
Wrocławiu, pisząc o buncie aktorek i dyrektorze, który zastanawia się nad
zdjęciem sztuki z afisza. Pisze też o tunelu pod dworcem Głównym, który mieli
odkryć archeolodzy. Byli zaskoczeni, bo nie było go na żadnej mapie.
Zaskoczony będzie też Ryszard Tarasiewicz, gdy przeczyta primaaprilisowy żart
z ostatniej strony "Wyborczej Wrocław": trener Śląska Wrocław ma do końca
sezonu konsultować wszystkie decyzje z Franciszkiem Smudą. Selekcjoner
reprezentacji Polski ma pomóc, ale przed derbami regionu wskazówek udzieli
też swojemu następcy w Zagłębiu Lubin - żartuje "Gazeta". Mniej subtelnie
zmyła głowy piłkarzom Śląska żartem primaaprilisowym redakcja "Gazety
Wrocławskiej" - w niej przeczytamy, że zawodnicy z Oporowskiej do końca
sezonu będą dosłownie skoszarowani. Zostali zmobilizowani, by poprawić
wyniki, cała drużyna została wcielona do armii w stopniu szeregowego, poza
kapitanem. Dariusz Sztylka dostał kapralskie szlify - kpi sobie "Wrocławska".
Działacze Śląska mogą się jednak naprawdę zastanowić, w tekście naprawdę
zabawne jest to, że na wszystkie pytania mogą odpowiadać: "Tajemnica
wojskowa".

Niczym żart wygląda na tym tle prawdziwa informacja w  "Polsce Gazecie
Wrocławskiej": NIK nie ma zastrzeżeń do budowy stadionu na Euro 2012, ale
kontrolę wszczął Urząd Zamówień Publicznych. Nie mówiąc o "Gazecie
Wyborczej", która pisze:  "Nie będzie specjalnych zakładów emerytalnych, do
których miały trafiać nasze oszczędności z OFE po przejściu na emeryturę.
Świadczenia emerytalne wypłacać ma jedynie ZUS".

Niestety żartem nie jest cytat z audycji "Kontra Radia Wrocław". Wczoraj
wracaliśmy do dyskusji w dziennikach Radia RAM. Patryk Wild, z Dolnego Śląska
XXI mówił o wyższości kultury zachodniej nad islamską, powoływał się między
innymi na większy szacunek do kobiet i na fakt, że Islam nie ma wiele
wspólnego z kulturą europejską. Michał Syska z "Krytyki politycznej" oburzał
się, że Wild brzmi jak propagandysta III Rzeszy, a sprawuje ważne funkcje w
mieście i jest radnym sejmiku. Mirosław Maciorowski komentuje w
dzisiejszej "Wyborczej Wrocław": "Nie słyszałem dotąd, żeby radny Wild
protestował przeciw wstąpieniu Polski do Unii. Pamiętam, że był raczej
euroentuzjastą. Nie wierzę, że zmienił zdanie na ten temat. Wczoraj udowodnił
po prostu, że nie rozumie świata, do jakiego prawie sześć lat temu się
zapisał".

Barwna może być zatem kampania samorządowa na Dolnym Śląsku. Wg "Wyborczej
Wrocław" w rywalizacji o fotel prezydenta Wrocławia SLD wystawi Jacka
Uczkiewicza, byłego wiceministra finansów i wiceprezesa NIKu. Przez ostatnie
sześć lat był pierwszym polskim przedstawicielem w Trybunale Obrachunkowym
Unii Europejskiej w Luksemburgu.

Fortuna wrocławskiego biznesmena Leszka Czarneckiego rośnie najszybciej. Z
zestawienia "Rzeczpospolitej" wynika, że w I kwartale tego roku majątek
dziesięciu największych graczy polskiej giełdy zwiększył się o przeszło 20
proc., a wartość akcji w portfelach giełdowych rekinów przekroczyła 17,5 mld
zł. Nadal na pozycji lidera wśród inwestorów jest Leszek Czarnecki z
majątkiem wycenianym na przeszło 6,2 mld zł. Jego majątek wzrósł w ciągu
trzech pierwszych miesięcy roku o 33,8 proc. Na drugim miejscu utrzymał się
Michał Sołowow,  wartość portfela którego wzrosła o ponad 19 proc. do niemal
3,7 mld zł. Majątek trzeciego na liście Zygmunta Solorza-Żaka wzrósł w tym
czasie o niespełna 17 proc. do blisko 3,2 mld zł.  Z szacunków gazety wynika,
że firmy, w których mają udział znani inwestorzy, w 2009 r. wypracowały  ok.
6 proc. łącznych przychodów giełdowych firm. Ich udział w osiągniętym zysku
opercyjnym wynosi ok. 6 proc., a w zysku netto  2,5 proc.

Polskie społeczeństwo starzeje się szybciej niż sądzili demografowie. To
przez całe dekady będzie kulą u nogi gospodarki - informuje "Puls Biznesu". W
ubiegłym roku, drugim z rzędu, przyrost naturalny w Polsce był dodatni i
przybyło 31 tys. Polaków. Wcześniej przez 11 lat populacja kurczyła się,
łącznie o 179 tys. osób. Wg Głównego Urzędu Statystycznego dodatni przyrost
naturalny będzie jeszcze przez cztery lata. Od 2014 r. populacja znowu
zacznie się kurczyć, głównie skutkiem niewielkiej liczby urodzin. W połowie
lat 80. było ich 700 tys. rocznie, teraz jest 400 tys. Wynika to z faktu, że
Polacy coraz rzadziej decydują się na dziecko. Sto kobiet rodzi przeciętnie
mniej niż 150 dzieci, czyli następne pokolenie będzie o 25 proc. mniej liczne.

W tym roku najszybciej będzie rosła w Polsce sprzedaż sprzętu
elektronicznego. Zwiększy się ona o 11,2 proc. do niemal 31,7 mld zł - wynika
z zestawienia przygotowanego dla "Parkietu" przez firmę badawczą
Euromonitor.Ponadto w czołówce najszybciej rosnących segmentów znajdą się
także odzież i obuwie. Szacuje się zwiększenie wartości obrotów nimi o ok. 9
proc. do niemal 35 mld zł. Euromonitor zakłada także wzrost wartości handlu
spożywczego o niespełna 1 proc. do 154,4 mld zł. Szybko będzie rosła sprzedaż
karmy i produktów dla zwierząt - o 7,7 proc. do niemal 1,6 mld zł. Nadal
natomiast może słabnąć popyt na alkohol. Ocenia się, że  wydatki na ten cel
wyniosą 39,6 mld zł, a będzie to o ok. 4 proc. mniej niż przed rokiem.

W "Rzeczpospolitej" ranking najdroższych polskich artystów. Na pierwszym
miejscu Mirosław Bałka - najwyższa cena za dzieło w galeriach to około 300
tysięcy złotych, odrobinę niżej jest wyceniany Tadeusz Kantor, po ćwierć
miliona można kupić Jerzego Nowosielskiego. "Znakomite dzieła mają być pewną
inwestycją. Ale nie zawsze znajdują się na nie nabywcy" -
pisze "Rzeczpospolita". Dlatego Andrzej Wróblewski sprzedawany prawie po pół
miliona i niewiele tańsza Magdalena Abakanowicz dopiero zamykają pierwszą
piątkę rankingu. Rekord cenowy należy zaś do Romana Opałki - za trzy jego
wczesne "obrazy liczone" zapłacono w lutym na aukcji w londyńskim Sotheby's
ponad 713 tysięcy funtów, czyli prawie 3,3 mln zł. Małgorzata Gołębiewska,
właścicielka krakowskiej Galerii Nova namawia do kupowania prac młodych
artystów, które na ogół są jeszcze niedoszacowane. "Ci, którzy nastawiają się
na pewną inwestycję, wolą skupiać się na dziełach uznanych malarzy, ale
jeszcze relatywnie tanich, takich jak Leon Tarasewicz, Jarosław Modzelewski,
czy Edward Dwurnik".

"Muzyka jest dziś kobietą" - tak, też całkiem na serio, pisze dziś w "Gazecie
Wyborczej" Robert Sankowski. Oto "Lady Gaga została pierwszą artystką w
historii, której teledyski zanotowały w internecie ponad miliard odsłon".
Dziennikarz pyta: "czy dziewczyny rządzą muzyczną popkulturą". A może
należałoby spytać dlaczego tylko ich producenci sięgają po takie środki
wyrazu jak "Telephone" - majstersztyk, wykorzystujący konwencję "Kill Billa"
oraz "Thelmy i Louise", grający również z wizerunkiem Gagi i
Beyonce. "Wyborcza" lituje się nad Eryką Badu i nie opisuje jeszcze jej
świeżego wybryku, czyli klipu, w którym rozbiera się do naga w miejscu
zabójstwa prezydenta Kennedy'ego i naśladuje moment, w którym głowę JFK
dosięgła kula. Dziennikarz "Gazety" płynnie przechodzi od teledysków do
muzycznych rządów - Lady Gaga jest dziś najpopularniejszą wokalistką pop na
świecie, a "po obu stronach Atlantyku rządzą dziś na listach przebojów kobiety
(...)podobnie sytuacja wygląda u nas(...)młoda polska muzyka rozrywkowa ma
dziś kobiecą twarz". Sankowski znajduje jednak mężczyznę, który za tym
wszystkim stoi: najnowszy teledysk Lady Gagi nakręcił Jonas Akerlund, znany
ze współpracy z Madonną autor teledysku "Pussy", bardzo męskiego Rammsteina.

A czy Lady Gaga rzeczywiście będzie nową dziewczyną Bonda i zaśpiewa tytułową piosenkę ? Dziś to pytanie musi pozostać retoryczne.

czwartek, 01 kwietnia 2010, ian.pelczar

Polecane wpisy