Ian
Blog > Komentarze do wpisu
4 Thierry
Poprzedni finał wygrany przez Barcelonę był koszmarem. Tegoroczny - bajką.

Przynajmniej Thierry Henry jest najbardziej utytułowanym piłkarzem globu i ma wszystko, co piłkarz może zdobyć. Szkoda, że wielu fanów ManU, z Hirkiem Wroną na czele próbuje zepsuć Barcelonie radość i przypomina, że nie powinno jej być w finale, bo przecież z Chelsea to wygrali nie po fenomenalnym ostatniej szansy strzale Iniesty, ale przez decyzje sędziego. Na szczęście w piłce wszystko do kogoś wraca. Man U też zaliczyło parę podobnych szczęśliwych zwycięstw. W finale nie było już żadnego przypadku. Manchester zagrał słabo, nie miał pomysłu na rywala. I dlatego fani ManU, którzy jak zwykle nie potrafią przegrywać, muszą się tłumaczyć, że oni to by woleli grać z Chelsea... Ręce opadają. Szczególnie, że tym razem nie było mowy o dwóch drużynach, które chyba się zamieniły koszulkami. Ale mogła być mowa o dwóch trenerach, którzy pomylili karteczki z planami taktycznymi. Czerwone Diabły Sir Alexa Fergusona biły głową w mur, nie potrafiły zaatakować zdziesiątkowanej obrony Barcelony. Duma Katalonii pod dowództwem Josepa Guardioli rozmontowała rywala fenomenalnie. Xavi i Iniesta zasłużyli na grad pochwał, kolejny- rok po roku- finał zagrali na galaktycznym poziomie. Tym razem ich ataki wieńczył nie Torres, a Messi z Eto’o. Pierwsza bramka to była tak potrzebna precyzja w początkowej fazie meczu – jedna jedyna szansa, którą trzeba było wykorzystać. Drugi gol to głowa Boga – jak pisali Anglicy. Messi miał na naszych oczach zagrać lepiej niż Maradona i już przebił boskiego Diego, bo pokonał Anglików bez pomocy rąk. Najmniejszy piłkarz na boisku oszukał wielkich defensorów, którzy mieli być gladiatorami rzymskiego finału. To była – wedle komentatorów N-Sportu – szczytowa bezczelność. Kolejny szczyt ma nadejść za rok. Wówczas Barcelona chce jako pierwszy klub w historii Ligi Mistrzów obronić Puchar Europy. Manchesterowi się nie udało, ale Barca będzie miała dodatkową motywację – przyszłoroczny finał zostanie rozegrany na stadionie Realu Madryt. Czy fani Królewskich są gotowi na kolejne upokorzenie, po tegorocznym 2-6?

środa, 03 czerwca 2009, ian.pelczar

Polecane wpisy

  • Selekcjoner już wygrywa

    Czyli Panu Bogu świeczkę a diabłu ogarek. Franciszek Smuda wygrał już pierwszy mecz jako selekcjoner. Tyle, że to jego kula u nogi - klubowa drużyna z Lubina -

  • Mr.Arsenal and Mr.Offside

    Heartbreaker. Tony Adams poprowadził pierwszy w karierze klub w europejskich pucharach. A na boisku rządzili młodsi od niego byli gracze Gooners. Portsmouth zo

  • More or less finished

    Po 1-1 na inaugurację eliminacji do mundialu w RPA. Kto grał we Wrocławiu ze Słowenią? Reprezentacja Polski ? Chyba jednak wybrańcy Leo Beenhakkera . Jedyny nap