Ian
Blog > Komentarze do wpisu
Sztuczki
Hej suczki, znamy wasze sztuczki.

Nie sposób zapomnieć o hicie 'hip-hopolo', gdy ogląda się najlepszy film ostatniego festiwalu w Gdyni. Ta rozrywkowa piosenka jest po prostu...lepsza, ciekawsza, bardziej rozrywkowa. "Sztuczki" są żałosnym świadectwem stanu polskiej kinematografii. Na pytanie jaki to gatunek filmowy, zadane w trakcie projekcji, odpowiedź moze być tylko jedna: 'polskie kino'. Słowa jurorów, że ekranowy Wałbrzych to włoskie miasteczko brzmią jak kpina. Stwierdzenia, że film jest magiczny, bo główny bohater 'kusi los' żołnierzykami i pieniążkami, to- dekadę po Amelii- świadectwo ubóstwa umysłowego polskiej krytyki filmowej. Słowa o niezwyklym cieple opowieści można potraktować jedynie jako wytłumaczenie dlaczego w filmie nakręconym na ulicach Wałbrzycha, z kłótniami, bezrobotnymi i pijaczkami w tle, nie pada ani jedno słowo powszechnie uważane za obraźliwe. Na przykład 'ujkowe': "Ty skurwysynu jebany". Dialogi pozostają przy tym sztuczne, urok chłopca, który chce powrotu ojca do rodziny nie działa, a wątek ze starszą siostrą uczącą się włoskiego to kino przenaiwne. Perypetie z jej kłopotami formalnymi, dotyczącymi rozmowy o pracę, wyglądają jak autopastisz. Podobnie jak słowa bohaterki: 'ciągle coś się dzieje'. Nie w tym filmie. W "Sztuczkach" nie dzieje się nic. Nudne, monotonne ujęcia przeciągane są przesadnie, tak by recenzja z "Rejsu" znów była aktualna. Recenzenci widzą w tym kinową poezję. Ja widzę grafomanię. Podobnie jak w dedykacji Andrzeja Jakimowskiego. Reżyser dedykuje film siostrze, mimo że ta- o ile dobrze pamiętam- zdejmowała go z szafy. A mogła zostawić...

Po "Sztuczkach" nie mogę zgodzić się ze słowami Tadeusza Sobolewskiego, że na wieści o rzekomym odrzuceniu "Katynia" przez festiwal w Wenecji reagujemny ponad miarę, bo żyjemy w aurze  narodowego kompleksu, "czyhamy na każdą najdrobniejszą informację o tym, że ktoś nas odrzucił, czy obraził". Nic dziwnego, że tak robimy. Byle produkt amerykańskiego kina B-klasy jest lepiej zrealizowany niż polskie 'arcydzieła'. Byle autorski festiwalowiec z Czech, Rumunii czy Iranu, ma do powiedzenia więcej niż wszystkie tegoroczne premiery znad Wisły razem wzięte.

A z "Katyniem" nic do końca nie wiadomo:

 http://www.stopklatka.pl/wydarzenia/wydarzenie.asp?wi=41484

http://www.stopklatka.pl/wydarzenia/wydarzenie.asp?wi=41488

wtorek, 06 listopada 2007, ian.pelczar

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: czako, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/11/06 10:26:25
bella bella! Az kipi cytatami z naszego wczorajszego seansu:) ciao!!!